sobota, 21 czerwca 2014

Lato w pełni

Zachmurzone to przesilenie w tym roku. Trzeba je było trochę umalować słońcem. :) Tym bardziej, że wokół szare bloki i bure chmury... Bransoletka kojarzy mi się z wilgotnym lasem i pachnącą, nagrzaną ziemią. Oj, chętnie wybrałabym się na samotny spacer do lasu... 
Mam nadzieję, że ostatkiem sił dobrnę do wakacji... A Wy? Macie już plany, jak je spędzicie? Pozdrawiam!







piątek, 20 czerwca 2014

Wracam i zostaję

Halo, halo! Czy ktoś tu jeszcze zagląda? Wiem, wiem... Ostatni post opublikowałam nieco ponad dwa lata temu.
Nie mogłam dostać się na bloga przez jakiś czas, a kiedy w końcu mi się to udało, widzę, że ciągle mam wyświetlenia. :) Niezmiernie mnie to ucieszyło i napełniło zapałem. Może by tak wrócić do blogowania? Jesteście zainteresowani? Mam mnóstwo pomysłów i chętnie się z Wami nimi podzielę! :)
Od 2012 r. zmieniło się bardzo wiele - co pewnie nikogo nie dziwi. Blog na pewno będzie trochę poważniejszy, pewnie mniej już we mnie dzieciaka - ale za to więcej stabilności i równowagi. :)
Zapraszam do zaglądania. :)

Zastanawiam się, czy dziś taki blog jak mój, czyli zrównoważony i nie nastawiony na show, zyski itp. ma szansę przetrwać w internetowym gąszczu? Nie ma tu żadnych poradników makijażowych, przepisów na sałatki fit, ani kontrowersyjnych treści. Interesuje jeszcze kogoś zwyczajna osoba i jej zwyczajna "twórczość"? Nie wiem jak wy, ale ja odczuwam ostatnio bardzo duży nacisk z zewnątrz. Żeby coś osiągnąć, musisz być przebojowy, uśmiechnięty, odważny i gadatliwy. Jeśli brakuje Ci czegoś - nie masz szans... 

Ach! Miało nie być na dzień dobry tak pesymistycznie... Wybaczcie! :)

Mam dla Was dziś dwie rzeczy.
Pierwsza to coś, czym ciągle się zajmuję i nie zamierzam przestawać - biżuteria. Wydaje mi się, że rozwinęłam się w tej dziedzinie. Mam oddzielnego, niezależnego bloga z moją biżuterią, więc nie wiem, czy jest sens wrzucać ją także i tu. Jeśli kogoś to zainteresuje - wstawię link. A tym czasem pokażę Wam małą próbkę:




Ta bransoletka to mój ostatni projekt. Teraz mam egzaminy i trochę mniej czasu na takie przyjemności.


Druga rzecz to piosenka, która zawróciła mi w głowie. :) Cała płyta Ultraviolence jest hipnotyzująca i mroczna. Bardzo mnie inspiruje. 

Pozdrawiam!

wtorek, 10 stycznia 2012

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Rozbieżni

Wczoraj
Czuć, jak w powietrzu
rozmazuje się twój oddech,
jak słodkawe, błękitne dłonie
pulsująco-szepczące uśmiechają się
do mojego biodra.

niebo-niebieskie-nieboskie


Dziś
Dlaczego właśnie wczorajszy świt
zachował nas przy życiu?
Może nie powinnam pytać o twój zapach.
Może nas tu wcale nie ma.
Jeśli czujesz się prawdziwym,
powiedz mi, jak to jest
smarować sobą moje myśli?

Nieosiągalność jaźni to wieczność,
która nas dzieli w połysku
dzisiejszego zachodu księżyca.
Władasz ciałem,
ale te twoje niedojrzałe oczy…
A ja swoich nie potrafię zamknąć.


Dziś wieczorem
Płaczę, że już nic nie czuję.
Żegnam ciebie-kształt
Zamiast walczyć lub potrzebować
całująco-niestabilnych dłoni.
Jesteś zmieszany błąkającym się
po mojej twarzy uśmiechem?


Jutro
Ocalę się ciszą.





Przynajmniej znów mogę pisać... :)

czwartek, 3 listopada 2011

Wiosenna jesień :))

(Nie)stety mój stan, który nazywam głupawką, nie pozwala mi nic stworzyć, dlatego dziś tylko piosenka.
Żyję, ale chyba w innym wymiarze. :)


"Wszyscy się śmieją z tego, że ja nie mogę jeść, nie mogę spać." :)))

Pozdrawiam! :D

środa, 28 września 2011

Pewnego wieczoru na stancji...

...Carmen czuje potrzebę uzewnętrznienia się na blogu. Siada sobie więc wygodnie przy lampce (noga na nogę, bo choć Carmen wie, że to sprzyja powstawaniu żylaków, to mimo wszelkich starań nie może oduczyć się tego niezdrowego nawyku) i rozpoczyna pisanie posta. Stara się nie pokazywać swojej rezygnacji i zmęczenia, ale pokusa jest zbyt silna. Raz się można poużalać...

Carmen chętnie powie, co robi... (To jest ta chwila, by przenieść się na innego bloga, bo dalej ten post jest jeszcze bardziej nieciekawy, żeby nie było, że ktoś nie wiedział)

Po pierwsze: Carmen przygląda się temu pięknemu zapisowi :

z trudną do określenia miną i zastanawia się na ile realnie brzmi stwierdzenie "Zdam maturę z matematyki."

Oprócz tego czyta sobie książkę pt. "Granica" i choć lubi czytać, to nie lubi, gdy noc trwa 290 stron.

Na chwilę odwraca wzrok. A tam? Na analizę i interpretację czekają "Miasto" i "Ulica" Peipera. Z obrażonymi minami, nadąsane, że Carmen spogląda już w inną stronę, przypominają, że dłużej niż do godz. 8.50 dnia następnego czekać nie będą.

Carmen zgrzyta zębami. Lubi sobie czasami pozgrzytać. No co? Nie mówcie, że Wy nie lubicie...

Kilka tematów z historii z dostojnymi minami w milczeniu czeka na swój czas. Jeden z nich (ten z politycznych, więc wiadomo, dlaczego brak mu cierpliwości) wyrywa się i nieśmiało pyta: "Kiedy mnie w końcu powtórzysz? Kartkówka jest jutro." Carmen zbywa go milczeniem.

Atmosfera upojnego wieczoru okraszona jest nutką orzeźwiającego leku na przeziębienie firmy o nazwie na literkę F. (coby nie robić reklamy).
Jaka cudna i długa będzie dzisiejsza noc...

Miłego wieczoru! :)

czwartek, 15 września 2011

Histeria naszej nieznajomości

Odkąd pewnego wieczoru
złączyliśmy historie w jedno,
wciąż zataczamy trójkąty.
To zastanawiające
że bezwiednie
odbijamy się od trzech boków
i ciągle chorujemy na niepamięć.

Nie pachniesz i od zawsze
czaisz się w zakamarkach,
kiedy nietzschego się nie spodziewam.

Jak ja, wyglądasz na wspak.
Jak ty, czuję się niewidoczna.