niedziela, 17 sierpnia 2014

Bo we mnie jest... dzikus!

Witajcie!

Dziś będzie trochę do poczytania, więc, jeśli masz chwilę to zapraszam! :)

Wpis ten można zatytułować Z podróży busowo-radiowych... Ostatnio sporo podróżuję, szczególnie po wschodnich terenach Polski. Często zdarza się coś, co wprawia mnie w zachwyt, osłupienie, zdziwienie, zażenowanie - różnie bywa. Tym razem przejażdżka zatłoczonym busem wprawiła mnie w nastrój refleksyjny... 

Jestem osobą, która trochę żyje w medialnej dziczy, nie ogląda TV, nie słucha komercyjnych stacji radiowych (poza kilkoma ulubionymi, sporadycznie), przeżywa więc szok wsiadając do środka komunikacji publicznej i słysząc cuda w którejś z popularnych stacji. Może to dziwne, ale takie osoby naprawdę istnieją.

I co słyszy taki społeczny dzikus?

Bardzo barwne pasmo reklam przeplatanych z rzadka piosenką bądź jakąś pasjonującą ciekawostką. Dlatego dzikus nie zapamiętuje tytułów piosenek, ani ich genialnie oryginalnych melodii, tylko treść owych organizujących audycję reklam.

A w nich? Remedium na każdą naszą bolączkę do kupienia w aptece. Od problemów wychłodzonych stóp i dłoni, przez niedobór witamin, stany depresyjne (w reklamie bardzo eufemistycznie nazwane "brakiem motywacji i energii"), nadwagę, wypadanie włosów, po problemy z... ee... gotowością twojej "armatki" do podboju twierdzy. Swoją drogą, czy wiesz, że twoje dłonie mogą wyglądać młodziej, niż Ty?

A najcudowniejszym pomysłem, który usłyszałam była propozycja, by te niesamowite suplementy diety kupować najbliższym w prezencie! Mam nadzieję, że moi bliscy słuchają popularnych stacji radiowych, bo zawsze marzyłam, by z okazji urodzin dostać maść na pajączki albo tabletki przyspieszające chudnięcie!

I naprawdę recepta na szczęście to tak niewiele! Wystarczy zażyć wszystkie te preparaty, a nasze problemy momentalnie znikną! 
Hmmm... A my razem z nimi...

I jakoś tak od razu przyszły mi do głowy słowa W. Szymborskiej…

Prospekt

Jestem pastylka na uspokojenie.
Działam w mieszkaniu,
skutkuję w urzędzie,
siadam do egzaminów,
staję na rozprawie,
starannie sklejam rozbite garnuszki –
tylko mnie zażyj,
rozpuść pod językiem,
tylko mnie połknij,
tylko popij wodą.

Wiem, co robić z nieszczęściem,
jak znieść złą nowinę,
zmniejszyć niesprawiedliwość,
rozjaśnić brak Boga,
dobrać do twarzy kapelusz żałobny.
Na co czekasz –
zaufaj chemicznej litości.

Jesteś jeszcze młody (młoda),
powinieneś (powinnaś) urządzić się jakoś.
Kto powiedział, 
że życie ma być odważnie przeżyte?

Oddaj mi swoją przepaść – 
wymoszczę ją snem,
będziesz mi wdzięczny (wdzięczna)
za cztery łapy spadania.

Sprzedaj mi swoją duszę.
Inny się kupiec nie trafi.

Innego diabła już nie ma.

z tomu Wszelki wypadek, 1972


Jakie niemodne jest docieranie do celu "na piechotę"... Na egzamin zdobywamy sobie skrypt, chudniemy dzięki tabletkom, a nie zdrowemu trybowi życia, jedzenie kupujemy gotowe, zamiast coś przyrządzić, książkę ściągamy z chomika zamiast pójść do biblioteki/księgarni... I jak ma się w tej rzeczywistości odnaleźć taki sobie zwykły dzikus?




Miałam ochotę jakoś tak się "wypisać"... :) No i żeby było jasne, nie mam nic przeciwko suplementom diety, czy lekom przeciwbólowym, oraz różnym środkom służącym ułatwieniu życia człowiekowi. To tylko taka refleksja. :) Pozdrawiam wszystkich dzikusów i nie-dzikusów! :)

6 komentarzy:

  1. Też jestem trochę dzikusem;) unikam masowości. I ogólnie staram się omijać kulturę masową szerokim łukiem i myślę, że mi to dobrze robi. Takie posty mnie utwierdzają w przekonaniu, że dobrze się stało, że trafiłam na Twój blog:)
    No i cieszę się niezmiernie, że podobają Ci się moje recenzje:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to miło, że tak mówisz! :) Cieszę się, że tu zaglądasz! :) Ostatnio jakoś stwierdziłam, że chyba chciałabym, aby na moim blogu znalazło się trochę więcej moich przemyśleń, bo jakoś tak mało tu tekstu i za mało się uzewnętrzniam. ;)
      A Twoje recenzje czyta się wyśmienicie! Również pozdrawiam cieplutko! :)

      Usuń
  2. W sumie masz rację. Zbyt często szuka się łatwych rozwiązań, zamiast zacząć zmieniać złe nawyki, próbować coś odkręcić, albo poukładać tak, jak ma być. Większości łatwiej pójść na skróty niż pod górę. Tylko, że ja wolę ludzi nietuzinkowych, rzeczy rzadkie i miejsca, które nie są tłoczne. Pozdrawiam wszystkie Dzikusy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie trochę tak jest, choć bardzo chciałam uniknąć generalizacji. :) Wydaje mi się, że np. takie reklamy mają nas skusić do "pójścia na łatwiznę", ale wiele osób wcale się im nie poddaje, tylko podejmuje świadome i przemyślane decyzje życiowe. Projektuje życie po swojemu - i to jest wspaniałe! :)
      Również pozdrawiam serdecznie (jako dzikus) :)

      Usuń
    2. Tyle, że alienacja nie zawsze jest miłym uczuciem. No chyba, że czujesz się przez to wyjątkowa.

      Usuń
    3. Oczywiście, że nie zawsze. Nie każdy jest samotnikiem. I przecież nie chodzi o to, by czuć się wyjątkowym... Starałam się pisać tak, by nikt nie poczuł, że coś mu swoją wypowiedzią narzucam! Jestem od tego jak najdalej! Chodziło mi tylko o niezależność w podejmowaniu decyzji, o przyjemność płynącą z decydowania o sobie, z życia "pełną gębą". To tylko luźne refleksje! :)

      Usuń