Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 stycznia 2012

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Rozbieżni

Wczoraj
Czuć, jak w powietrzu
rozmazuje się twój oddech,
jak słodkawe, błękitne dłonie
pulsująco-szepczące uśmiechają się
do mojego biodra.

niebo-niebieskie-nieboskie


Dziś
Dlaczego właśnie wczorajszy świt
zachował nas przy życiu?
Może nie powinnam pytać o twój zapach.
Może nas tu wcale nie ma.
Jeśli czujesz się prawdziwym,
powiedz mi, jak to jest
smarować sobą moje myśli?

Nieosiągalność jaźni to wieczność,
która nas dzieli w połysku
dzisiejszego zachodu księżyca.
Władasz ciałem,
ale te twoje niedojrzałe oczy…
A ja swoich nie potrafię zamknąć.


Dziś wieczorem
Płaczę, że już nic nie czuję.
Żegnam ciebie-kształt
Zamiast walczyć lub potrzebować
całująco-niestabilnych dłoni.
Jesteś zmieszany błąkającym się
po mojej twarzy uśmiechem?


Jutro
Ocalę się ciszą.





Przynajmniej znów mogę pisać... :)

czwartek, 15 września 2011

Histeria naszej nieznajomości

Odkąd pewnego wieczoru
złączyliśmy historie w jedno,
wciąż zataczamy trójkąty.
To zastanawiające
że bezwiednie
odbijamy się od trzech boków
i ciągle chorujemy na niepamięć.

Nie pachniesz i od zawsze
czaisz się w zakamarkach,
kiedy nietzschego się nie spodziewam.

Jak ja, wyglądasz na wspak.
Jak ty, czuję się niewidoczna.

poniedziałek, 11 lipca 2011

Po burzy

A dziś

ułożymy się naprzeciw siebie
już więcej o tym nie myśląc

pogłaszczemy
nasze pokiereszowane dusze
uspokoimy falujące myśli
może nawet zapomnimy
o bliznach

odzyskamy siebie
a beznamiętność zwróci nam życie

tylko żadnych słów.





środa, 18 maja 2011

Nadzwyczajność

A:
Przykro mi,
ale jest pani w fatalnym stanie!
A to serce... Zamrożone
w nieforemną kostkę!
Proszę poszukać innej kostnicy
dla tak żałośnie topiącego się ciała.

B:
A czy chociaż lewa półkula mózgu
nadaje się do czegoś?

A:
Stwierdzam z ubolewaniem,
iż ubytki kory mózgowej
zastąpione są...
Wielkie Piekła!
Bardzo ciężki przypadek...
Cierpi pani na niedomarzłość ideałów!
To oznacza, że nie przyjmą pani
w żadnej kostnicy.

*

B rozłożyła się kilka miesięcy później. Znaleziono przy niej krzywą harfę.

sobota, 8 stycznia 2011

***

Niech nam teraz spalą domy,
komputery. Niech potną
wszystkie pieniądze i książki.

Śpimy nad jeziorem
w koszulach bez kołnierzy.

Jesteśmy daleko w tunelu
- dalej niż logika.

Słońce wzeszło raz
w nas
kiedy chcemy
zobaczyć coś słodkiego

Związujemy nasze dłonie.

środa, 8 grudnia 2010

Wspomnienia

Znalazłam na dysku jeden ze swoich wcześniejszych tekstów i na twarzy pojawił mi się uśmiech. Mimo wszystko i bez względu na wszystkich. :) Watro wspominać. Może to mało odkrywczy i skomplikowany utwór, ale mam do niego ogromny sentyment.
Troszkę zmieniłam tytuł i wstawiam :)



Szmaragd


Czasami wraca czysta zieleń
pod wpływem muzyki
albo białej poezji i wina.

Czasami zawracam
pod stary wiatr i patrzę
i milczę na ciebie aż trzeszczy.

Po ciepłych dłoniach
całe ciało mam w bliznach,
co łaskoczą nad ranem.

Najczęściej czuję czystą zieleń
na tle słodkich głupstw
na czubku nosa twoje usta.
Na czubku serca grad złych słów
na dnie uśmiechów zimy deszcz
wtedy budzę się krzycząc
i szukając twojej dłoni na policzku.
Później wracam z wiatrem,
przecież cię nie kocham.




Spojrzałam pozytywnie. :) Może to brak siły, by się wściekać... Nie wiem, ale cieszę się, że jest dobrze. :)

wtorek, 9 listopada 2010

Bez opamiętania

Powrót


Zdmuchnijmy
z porcelanowych skał
ludzki kurz.
Ramionami spojrzeń
otoczmy dusze drzew
sędziwie milczących.

Zszeptać, zcałować
ciszę z kropelek zaklętych
w spróchniałych czasach,
podsłuchać leśne szepty.
Tarcze skał skąpane
w alabastrach porannego słońca
fiołkami serc ubarwić.
Uratować pierwotne
nagie promyki wolności.



http://www.youtube.com/watch?v=WChBWhhESNE&feature=related










Źródło zdjęć - Internet


Jestem bez opamiętania zaczarowana naturą, szeptami lasów, łąk, dywanami z ziół i zapachem wiatru. Dusza mi się wyrywa do jakiegoś dzikiego zakątka, by zaszyć się przed całym światem. :) I coraz trudniej żyć w betonowym gąszczu... Wdychać opary matwych pojazdów...
Stąd ten tekst, może nie najlepszy, ale pochodzący z samego środka mojej duszy przepełnionej miłością i podziwem. :)

niedziela, 31 października 2010

Minte


Ponad chabrową chustą wody
niesie się pieśń prastarych nocy,
zapach mgły nad dusznym bagnem,
smak ziół kojących nimfie kształty.

Zasnęły w bezruchu listki miętowe,
skryły się w łodyżkach lśniące oczy.
Śmiechy zastąpił martwy szelest,
co serduszko płaczące pod łupinką tuli.



na fot. Mięta
(źródło: wujek google) :)

środa, 6 października 2010

Melodia

Pobrzmiewa w niej jeszcze
ich ciche tchnienie na lustrze
odbite, zmarwiałe łzy
karabinowym uśpione tonem.

Tańczą na porcelanowym
parkiecie z młodych żyć,
niedokończonych dzieł
jak nie do końca zeschły liść.

Kto przypomni oprócz niej
gdzie stół wiśniowy,
gdzie stara zastawa uboga
w jeden imbryk?

Na imbryku smuga krwi milcząca
zakryta kurzem martwych
wspomnień, tylko pieśń wieczna
głosem smugę odsłania.

Szopenowska czarno
śnieżna, czerwienią skropiona
melodia zmarłych wcześnie
zgasłych oczu, zbyt młodych na sen.

http://www.youtube.com/watch?v=ZOwP6k8fp0M

niedziela, 26 września 2010

Moczary


Mgła i dwa sczerniałe drzewa.
Mgła i z dwóch drzew gęsty las.
Świt zlękniony z wiatrem śpiewa,
naznaczony strachem świat.

Pod bagnistym głuchym niebem
śmierć rozpierzchła się jak mór,
przybył Ten zza bramy piekieł,
do tracenia nie ma dusz.


piątek, 17 września 2010

Terapia

Plącze mi się i rozmywa:
jestem betonowa,
czy bardziej prawdziwa?

Jak powrócić na swój okręt
w dwa dni kruche i noc jedną?
Dnia trzeciego nowy obłęd.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Ostatni początek

Ostatni początek*

Nie widziałam ludzi, bo nie widziałam siebie.
Zapomniałam i odrzuciłam wszystkie dłonie.

Trzeba uciec, żeby wrócić, jak już nic nie zostanie
i zbudować coś z niczego,
niczego ujemniejszego niż było na starcie.
Później gnać przez hebanowe noce niepowodzeń.

Zacznę od najwewnętrzniejszego* Ja
do cna wyzutego z Ja, pełnego pustki siebie.
Smutny złapiesz mnie za rękę
inaczej niż kiedy wszyscy patrzyli.

Jeszcze powrócimy do pierwotnej formy.
Uwierzysz mi i polecimy jak bociany.
Odetnę ci skrzydła, żebyś się już nie zmieniał.
Trzeba wrócić, by więcej nie musieć uciekać.


____
*Mam nadzieję, że nie będzie już więcej takich końców i takich początków. :)

*Wiem, że trudno przeczytać to słowo, ale nie mogłam znaleźć żadnego innego, które mogłoby pasować.

środa, 14 lipca 2010

Szafirowe serca

Gwiazdowe blaski wirowały po ciele
tak błękitnym jak powieki morza.
Z niego wstała wodna dama odziana
w lśnienia miesiąca, jak zimowa zorza.

Skłoniła się falom, spienionym matkom,
sieć srebrnych włosów odgarnęła z twarzy
i ruszyła szumiącym brzegiem
na nocny spacer po wilgotnej plaży.

Spoczęła na skale niczyjej, jak ona.
Po chwili zagrały na piasku kopyta
- koń śnieżnej maści z rogatym czołem
samotna dusza pod skórą ukryta.

Dwa bratnie serca, szafirowe i ciche
kilka iskier radości przypłaciły łzami,
bo morskie matki zrodziły i zgarnęły
w jednej chwili córkę pod wodne bałwany.

piątek, 9 lipca 2010

Na dobry początek.

Rozpoczynam blogowanie na blogspot.com, w związku z tym umieszczam jeden z moich wierszy. Właśnie w takim nastroju dziś jestem. :)


Biały kruk


Lubię twój uśmiech, kiedy się budzisz

i nie wiesz, że ktoś patrzy.

Lubię siedzieć na gałęzi za gwiazdową szybą

jak biały kruk wpatrywać się w promienie

- uśmiechnięte iskry twoich dłoni.

Spać w tych obrazach,

patrzeć i cichutko wzdychać,

żeby nie obudzić swoją pół-obecnością,

nie naruszyć sennego kwiatu,

żeby nie nakruszyć miłości

na czyściutkie prześcieradło twoich myśli.


Później odlatuje w pusty chłód

zanim skrzydła odmówią posłuszeństwa.